Już nie da się zapobiec wprowadzaniu coraz współcześniejszej biotechnologii do przemysłu spożywczego.

Ujmując zagadnienie szerzej, całe rolnictwo szybko staje się przemysłem. Na sklepowych półkach można bez przeszkód znaleźć żywność wyprodukowaną metodami inżynierii genetycznej.

Inżynieria genetyczna umożliwia wprowadzenie do organizmów fragmentów DNA, sztucznie rekombinowanych albo zapożyczonych z innych organizmów. Celem tego jest uzyskanie cech, których prawdopodobnie nie udałoby się wykształcić drogą klasycznego rozmnażania. GMO – Genetycznie Modyfikowane Organizmy są wielce sztuczne. Nigdy w przyrodzie samoistnie nie powstają na przykład: pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, ryż z genem człowieka, kukurydza z genem bakterii. Na dużą skalę wprowadzono GMO pod koniec ubiegłego wieku. Obecnie najwięcej roślin modyfikowanych genetycznie produkuje się w USA, Kanadzie, Brazylii, Argentynie, Hiszpanii, Bułgarii i Rumuni.

 

Takie zabiegi mają dwa główne cele: uzyskanie tańszych produktów i projektowanie wysoko standaryzowanej żywności o precyzyjnie ustalonym wzorze. Według tego poglądu, „nowoczesna” sałata z Arizony winna być nieodróżnialna od „nowoczesnej” sałaty z Katalonii. Czy naprawdę tego chcemy?

 

Mamy więc genetycznie modyfikowane: żyto, pszenicę, owies, jęczmień, rzepak, kukurydzę, soję, pomidory, winogrona, banany, ziemniaki (frytki), buraki cukrowe, dynię, papaję, cykorię, tytoń, bawełnę, sałatę. Organizmy genetycznie modyfikowane (OGM) spotykamy w większości przetworów mlekopochodnych i farmaceutycznych. Pośrednio lub bezpośrednio zawierają je: wyroby cukiernicze i czekoladowe, lody i desery, koncentraty spożywcze, sosy, zupy błyskawiczne, majonez, margaryna, miksy masła i oleju, płatki śniadaniowe, przyprawy, napoje bezalkoholowe, słodziki, ocet, konserwy, i tak dalej.

Do produkcji żywności dla wegetarian jako podstawowych surowców używa się soi i kukurydzy, które są przeważnie zmieniane genetycznie.

Okazuje się, że tego typu manipulowanie naturą prowadzone jest prawie na wszystkich roślinach. W owej niechlubnej dziedzinie, do światowej czołówki ostatnio dobijają Niemcy, Holandia, Francja i Wielka Brytania. Oficjalnie naukowcom idzie o uzyskanie roślin odpornych na: środki chwastobójcze, szkodniki gryzące, porażenie wirusami oraz wyprodukowanie roślin o pożądanej zawartości określonych ingrediencji (na przykład ziemniaki przeznaczane na frytki albo czipsy). Sztucznie wytwarza się już więcej niż 20 enzymów, jak: chymozyna (w podpuszczkach serowych), amalaza (w pieczywie), pektynaza (w syropach i sokach owocowych), inwertaza (w marcepanie). Różne substancje wzmacniające zapach (chociażby glutaminian i wanilina), są produkowane przez mikroorganizmy zmienione genetycznie.

Nie trzeba uwypuklać, że działania technogenetyczne obejmują również zwierzęta, od bakterii do ssaków – i oczywiście ludzi (sic!).

Zabawa z genami żywych organizmów grozi wymykaniem się spod kontroli i wymaga przyjęcia ogromnej odpowiedzialności. Jest to dziedzina balansująca na granicy dozwolonych ludziom działań.

Bo wolność nie oznacza swobody robienia wszystkiego!

Stosowanie inżynierii genetycznej wywołuje wzrost substancji trujących, alergenów, związków zakłócających
reakcje organizmów na lekarstwa – a zwłaszcza nienaturalne powoływanie do istnienia zdolnych do rozmnażania form, wyposażonych w nowe cechy. Te formy wydostają się z laboratoriów i zakładów przetwórczych przez ścieki, wyziewy gazowe, odpady poprodukcyjne i tak dalej. Ilustracją mogą być już dziko rosnące na polach rośliny transgeniczne.

W Polsce, oficjalnie, wprowadzane do obrotu produkty żywnościowe zawierające organizmy genetycznie zmodyfikowane lub składające się z takich organizmów albo ich części, powinny być oznakowane napisem (przy nazwie): „produkt genetycznie modyfikowany” lub „genetycznie modyfikowane”. Jednakże, zgodnie z przepisami obowiązującymi zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Polsce, obowiązkowe znakowanie produktu na opakowaniu jednostkowym jest wymagane, gdy produkt zawiera powyżej 1% zmodyfikowanego DNA. Innych produktów nie trzeba oznaczać!

Ekosystem budowany przez tysiące lat, może zostać zachwiany w ciągu kilku godzin. I co wtedy? Czy znacie ten film? Król pewnego bogatego kraju dosypuje „coś” do ziarna zebranego na polach swojego królestwa i posyła to zmodyfikowane ziarno jako „podarunek” dla ludności ościennego biednego kraju. Obdarowani cieszą się hojnością bogatego króla, spożywają ziarno i – poznają „dobroć” darczyńcy. Prosimy nie przerażać się, mamy na myśli jedynie wymyślony, fantastyczny film. Naprawdę!

Dla równowagi podajemy optymistyczną wiadomość podaną przez środki masowego przekazu na początku marca 2004 r. W USA, około 150 km od San Francisco, w okręgu Mendocino, będzie utworzona pierwsza w tym kraju strefa wolna od inżynierii genetycznej. Brawo!

Co zatem możesz zrobić w tym zakresie, jako przeciętny konsument?

Staraj się wybierać lokalną żywność sprawdzonej jakości.

Nie kupuj w sklepach i hurtowniach żywności z GMO.

Popieraj tworzenie stref wolnych od GMO.

Nasze zdanie znasz. Dla ilustracji przytaczamy fragmenty dwóch przeciwstawnych wypowiedzi na temat GMO. No cóż, zawsze będą ludzie chętni do dyskutowania… i dyskutowania.

Iwona Traczyk – Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie: „Trzeba wyraźnie powiedzieć, że nie ma żadnych dowodów na to, by żywność zmodyfikowana genetycznie była niebezpieczna dla człowieka. Tego rodzaju produkty, zanim zostaną wprowadzone do obrotu, przechodzą bardzo szczegółowe badania i testy. (…) Dzięki inżynierii genetycznej, stworzono rośliny odporne na szkodniki i środki ochrony roślin. (…) W niedalekiej przyszłości najprawdopodobniej pojawią się też w sprzedaży rośliny zmodyfikowane genetycznie
o zmienionej wartości odżywczej, zawierające więcej niezbędnych dla zdrowia witamin, składników mineralnych, kwasów omega-3. Tego rodzaju produkty ułatwią komponowanie zdrowej i pełnowartościowej diety”.

Jadwiga Łopata – Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi: „Nigdy wcześniej rośliny zmodyfikowane genetycznie nie były częścią jadłospisu człowieka. Nie wiadomo więc, jak wpływają na jego zdrowie i czy są bezpieczne. Istnieje ryzyko, że wprowadzone do żywych organizmów obce geny mogą stać się impulsem do powstawania chorobotwórczych mutacji. (…) Nie widzę potrzeby genetycznego wzbogacania żywności witaminami lub składnikami mineralnymi, bo rośliny produkowane metodami tradycyjnymi (zwłaszcza żywność ekologiczna) są wystarczająco bogate pod względem odżywczym. Metody jej produkcji i przetwarzania sprawdzone zostały przez pokolenia. Ryzykowne technologie, których skutki są trudne do przewidzenia, nie są więc potrzebne (…) Wbrew wcześniejszym zapewnieniom producentów, GMO nie jest też wcale tańsza od tradycyjnej”.

fragment ebooka: Wegetarianizm w praktyce