Prawidłowe oznakowanie żywności powinno obejmować: nazwę produktu, serię produkcyjną, nazwę i adres producenta, skład recepturowy (dokładny), obecność substancji dodatkowych, atestowany sposób produkcji, sposób użycia (w razie potrzeby), konieczne informacje zdrowotne (na przykład dla chorych na fenyloketonurię).

W badaniach konsumenckich, prawie wszyscy respondenci opowiadają się za specjalnym oznakowaniem żywności modyfikowanej genetycznie.

Obrońcy praw zwierząt propagują wyraźne wskazanie, że produkt nie był testowany na zwierzętach.

Wegetarianie oczekują, iż producenci będą jasno znakowali żywność nie zawierającą żadnych substancji pochodzenia zwierzęcego, ani nie stykającą się z takimi substancjami, podczas przygotowywania, przetwarzania i pakowania. Mógłby to być rysunek koszyczka wypełnionego warzywami, z czytelnym stylizowanym podpisem „wege”.

 

Certyfikaty i znaki produktów ekologicznych w Polsce wydają firmy: EKOGWARANCJA PTRE Sp. z o.o. (Lublin), PNG Sp. z o.o. Jednostka Certyfikacji Produkcji Ekologicznej (Zajączków), COBICO Sp. z o.o. (Kraków), BIOEKSPERT Sp. z o.o. (Warszawa), BIOCERT MAŁOPOLSKA Sp. z o.o. (Kraków), Polskie Centrum Badań i Certyfikacji S.A. Biuro ds. Badań i Certyfikacji (Piła), AGRO BIO TEST, Sp. z o.o. (Warszawa). Poza tym spotyka się oznaczenia Stowarzyszenia Producentów Metodami Ekologicznymi EKOLAND albo Akcji dla Zwierząt Viva! (oznakowania dla wegetarian).

 

„Wielu ludzi zagląda do ekologicznych sklepów w trosce o zdrowie. I tu niestety spotkać ich może przykra niespodzianka. Klient przestępujący próg delikatesów ze zdrową żywnością jest przekonany, że wszystkie oferowane w nim produkty są najwyższej -pod względem ekologicznym – jakości. Właściciele oferują również zwykłą żywność nie posiadającą certyfikatów, produkowaną często na masową skalę w dużych zakładach (czynią to z różnych względów – przypis autora). Niestety, większość klientów wszystkie produkty traktuje jako typowo ekologiczne. Wyjściem w takiej sytuacji byłoby oznaczanie przez sklep produktów odpowiednimi etykietami, tak aby klient bez problemu mógł rozróżnić faktycznie ekologiczną żywność od zwyczajnej. Kilka sklepów dbających o klienta wprowadziło już ten pomysł w życie. Jednak w większości z nich na półkach ekologiczna kasza kuskus stoi tuż obok takiej, jaką bez problemu nabędziemy w każdym supermarkecie, nawet tańszą o kilka złotych. Kiepska wiedza naszych rodaków w tej kwestii nie pozwala im dokonać wyboru”.

Kliencie, śmiało proponuj, co chciałbyś zobaczyć na etykietach kupowanej żywności. Może handlowcy nie wiedzą, że tego sobie życzysz?

Zgodnie z polskimi wymogami, znakowanie środka spożywczego nie powinno:

Wprowadzać w błąd konsumenta tekstem lub rysunkiem w zakresie istoty środka spożywczego, rodzaju, właściwości, składu, ilości, pochodzenia lub metod produkcji, przypisywania środkowi spożywczemu działania lub właściwości, których nie posiada.

Przypisywać środkowi spożywczemu właściwości zapobiegania lub leczenia chorób lub powoływać się na takie właściwości (z wyłączeniem dietetycznych środków spożywczych oraz wód mineralnych leczniczych).

Zawierać takich określeń, jak „zdrowy”, „bezpieczny”, i tym podobnych.

Znakowanie środka spożywczego może zawierać inne określenia, na przykład „wyprodukowano metodami ekologicznymi”, „wyprodukowano metodami integrowanymi”, i tym podobne, pod warunkiem posiadania atestu potwierdzającego sposób produkcji.

Bez względu na obowiązujące przepisy, logika wskazuje, że klient chciałby dokładnie wiedzieć, co kupuje. W przeciwnym razie ludzie stracą zaufanie do rolnictwa, przetwórstwa, przemysłu i wszelkich instytucji zajmujących się żywieniem. Edukacja ekologiczna i kultura zdrowotna społeczeństwa jest coraz wyższa. Ludzie coraz mocniej doceniają jakość tego, co jedzą. Więcej i więcej osób wybiera przemyślany sposób odżywiania się.

Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ludzie na Ziemi powinni przestrzegać konkretnych, naukowych zasad pełnowartościowego odżywiania. Należy:

Wybierać żywność pochodzenia roślinnego i mlecznego, a unikać mięsa.

Wybierać produkty jak najmniej przetworzone.

Spożywać duże ilości pokarmów surowych.

Preferować przyrządzanie posiłków ze świeżych produktów.

Unikać żywności zawierającej dodatki (barwniki, konserwanty, emulgatory, i tym podobne).

Unikać produktów wytwarzanych nienaturalnymi technologiami (na przykład biotechnologia, napromieniowanie).

Wybierać atestowane produkty rolnictwa ekologicznego, wytwarzane naturalnymi metodami.

Wyróżniać sezonowe produkty lokalne.

Kupować produkty pakowane w sposób przyjazny środowisku (papier, szkło, opakowania zwrotne).

Decydować się na produkty wytworzone w warunkach sprawiedliwości społecznej.

Zgodnie z powyższym, najlepszą dietą wskazaną dla człowieka jest pożywienie roślinne – w stanie naturalnym lub tylko trochę przetworzone. W warunkach Polski jest to:

Ziarno zbóż: orkisz, pszenica, żyto, owies, jęczmień.

Ziarno gniecione i płatki: pszenicy żyta, jęczmienia, orkiszu.

Otręby zbożowe.

Kasza pszenna, jęczmienna, gryczana, jaglana, kukurydziana.

Makarony razowe bez jaj orkiszowe, pszenne, żytnie, jaglane.

Warzywa i owoce (świeże).

Przetwory owocowe i warzywne (soki, syropy, przeciery, kiszonki).

Orzechy i nasiona.

Nierafinowane oleje roślinne tłoczone na zimno. Niechlorowana woda pitna i naturalna woda mineralna.

Przyprawy ziołowe.

Sól kamienna, niemodyfikowana.

Suszone owoce i warzywa (bez siarki, suszone na słońcu).

Jako uzupełnienie wymienionych, można spożywać atestowane ekologicznie mleko i masło oraz napoje owocowe i ziołowe.

Dietę warto urozmaicać wybranymi produktami importowanymi, na przykład: ryż, sorgo, owoce cytrusowe, przyprawy.

Jeśli chodzi o dodatki do żywności (na przykład „E”), po ich spożyciu nie jesteśmy w stanie wykluczyć wystąpienia zagrożeń zdrowotnych -mimo dość ścisłych uregulowań prawnych w tym zakresie. Jednakże należy zaznaczyć, że na całym świecie podejmuje się coraz skuteczniejsze starania mające na celu ochronę zdrowia ludzi. Uporczywe pomijanie ustalonych norm, coraz częściej skutkuje istotnymi formalnymi konsekwencjami.

Już nie można bezkarnie serwować spożywczych bubli. Klienci sklepów mają spore możliwości dochodzenia swoich praw. Zresztą, mniemać należy, że naukowcy i producenci umyślnie nie dążą do szpikowania żywności substancjami ewidentnie szkodliwymi. Byłoby trudno wyobrazić sobie technologa dodającego do środka spożywczego jakąś niekorzystną dla człowieka substancję, jedynie dla chęci osiągnięcia większego zysku, albo zyskania uznania w oczach kolegów po fachu. Przecież taką substancję mogłoby skonsumować jego dziecko, w jakimś napoju lub gumie do żucia -i co wtedy?

fragment ebooka: Wegetarianizm w praktyce