Pęd życia niemal od narodzin zmusza nas do działania, a nie zastanawiania się nad naszym miejscem w przyrodzie, jak i czym powinniśmy się odżywiać, jaki mieć stosunek do zwierząt i środowiska, w którym żyjemy. Nawet nie wgłębiamy się w te zagadnienia. Brakuje nam na to czasu, bo najpierw musimy zająć się sprawami domowymi, wychowaniem dzieci, pracą w celu zarabiania pieniędzy na utrzymanie. Korzystamy więc beztrosko z wzorców nam przekazanych i jak w amoku pędzimy przez życie…
Pewnie gdyby nie moja choroba, nadal byłabym przekonana, że nasze odżywianie jest jak najbardziej odpowiednie. Większość ludzi nie chce lub nie ma czasu na zastanawianie się, dlaczego jadamy właśnie tak, jak to jest ogólnie przyjęte. Takie przekonania nam wpojono i w tym przekonaniu utwierdzają nas media oraz otaczające nas społeczeństwo. A czy takie odżywianie daje nam pełnię zdrowia i sił?
Reklamy też mają niebanalny wpływ na naszą podświadomość. Każdemu producentowi zależy głównie na tym, by swój produkt jak najlepiej sprzedać. Mniej natomiast zależy mu na zdrowiu konsumenta. Liczy się biznes. Reklamuje swój towar, używając wszelkich chwytów, by tylko przekonać klienta o korzyściach płynących z zakupu. A my często ulegamy tej sugestii.
Wielu z nas przekonanych jest także, że to, co oferuje nam przemysł spożywczy musi być zdrowe, bo inaczej nie znalazłoby się na półkach sklepu. A czy tak jest naprawdę?
Jeśli ktoś ma inny pogląd na odżywianie, sposób traktowania zwierząt i przyrody przez ludzi, wielu uśmiecha się drwiąco, albo mówi wprost, że są to bzdury. Często używają takich argumentów, że ktoś, kto chciałby nawet w tym temacie coś zmienić boi się, że zrobi coś źle albo wypadnie głupio. Więc poddajemy się tym poglądom sami przekonani, że tak właśnie powinno być. Uważamy, że skoro nasi rodzice, i ich rodzice tak żyli, a w dodatku ludzie od setek lat tak się odżywiają, to skądś to wiedzą, no i… że to jest słuszne.
Często potem zastanawiamy się, dlaczego chorujemy na różne choroby, powodujące nawet kalectwo, często śmierć, czasem już w młodym wieku i co jest tego przyczyną. I… nie dostajemy odpowiedzi. A jeśli ją dostajemy, to jej nie zauważamy.
Wierzymy w uczciwość producenta i wszystkich ludzi odpowiedzialnych za zdrowie człowieka. Wierzymy w to, czego nauczyli nas rodzice i dziadkowie, w to, co przekazują media i medycyna i do głowy nam nie przyjdzie, że przyczyną niedomagań zdrowotnych może być właśnie to, co jemy.
U mnie trzeba było „wstrząsu” w postaci ciężkiej choroby — reumatoidalnego zapalenia stawów, dokuczliwej i utrudniającej życie na każdym kroku, by zacząć szukać przyczyny. By głębiej wejść w temat sensowności pozbawiania życia zwierząt, by siebie utrzymać przy życiu.
Choć zawsze nad tym się zastanawiałam, to dopiero cierpienie zmusiło mnie do dokładnego przeanalizowania tego tematu. Także do zastanowienia się nad tym, jakie człowiek powinien zająć miejsce w przyrodzie. Jaki tryb życia prowadzić i jak się przede wszystkim odżywiać.
Muszę przyznać, że ze zdziwieniem otwierałam oczy, gdy dowiadywałam się, że prawda, jaką znałam jest zupełnie inna. Tylu ludzi tkwi w tej niewiedzy…
Chociaż kocham zwierzęta, nie łączyłam ich hodowli z daniem mięsnym leżącym na talerzu. Nie wgłębiałam się w temat ich celu życia. Zawsze miałam bardzo wiele współczucia dla nich i ich cierpienia. Jednak do chwili choroby nie zaprzątałam sobie nimi zbyt głowy, jeśli nie miałam do czynienia z nimi bezpośrednio.
Z drugiej strony jednak zastanawiało mnie, dlaczego trzeba pozbawiać życia tyle stworzeń, by odżywiać swój organizm, „mieć siłę do życia” i być zdrowym. Ale temat ten odsuwałam od siebie, by nie współcierpieć razem z tymi nieszczęsnymi istotami.
Żyłam tak, jak inni w społeczeństwie i nie wiedziałam, że temat odżywiania, a przede wszystkim to, czym się odżywiamy ma aż tak ogromne znaczenie. Choć z drugiej strony, zdawałam sobie sprawę, że jest to niezwykle istotne. Rozumiałam to inaczej. Korzystałam z życia w taki sposób, jaki mi wpojono. Tak jak inni…
Aż szkoda, że nie uczy się dzieci już w przedszkolu poszanowania praw nie tylko człowieka, ale również całej otaczającej nas natury. Poszanowania nie tylko życia ludzkiego, ale również życia zwierząt. Wszystkich – bez wyjątku.
Wiedzę tę każdy powinien poznać już jako dziecko, ale trzeba by wielkiej rewolucji w szkolnictwie, by taki temat wprowadzić. W życiu społecznym też musiałoby się dokonać wiele zmian. Jest to mało realne…
Brak uświadomienia całej prawdy o życiu obraca się przeciw nam. Ludziom, istotom nadrzędnym, którzy wykorzystując ufność i oddanie zwierząt, sprowadzają je do swych domostw, karmią, otaczają opieką, by potem je zjeść… Brzmi to okrutnie, ale czy tak nie jest?
Każdy powinien się nad tym zastanowić, bo ani zabijanie ich, ani konsumpcja potraw przyrządzonych ze zwierząt, ani też brak szacunku do przyrody nie wychodzi nikomu z nas na zdrowie.



1 comment
Kornelia
lis 16, 2010
w sumie dobrze sie czuje jak zjem kawal konkretnego miesa,
nawet nie musza zawsze byc salatki.
Nie wiem czy to prawda- jednak podobno
pewne zwierzeta odczuwaja ogromny stres zanim zostana
ukatrupione- a my to puzniej cala ta energia stresu
wcinamy ze smakiem na obiad.
No tak- byc weganem to by byla
dobra rzecz- pomimo tego ze w przyrodzie nic nie ginie-
i zwierzaki pozeraja sie wzajemnie w wielkim cyklu zycia-
bylo cos takiego w krolu lwie:)
to….
przypomnial mi sie motyw filmowy-
ze jeszcze sa fruktarianie:)
oni uwazaja ze rosliny tez czuja i zyja
i powinno sie czekac az owoc spadnie z krzaczka lub z drzewa.
Nie wyobrazam sobie zycia bez ryb i jajek,
jajka to tez w koncu pierwszy zalazek zycia kurczakow:)
A co z rybami? pomijajac ich cenne wartosci odzywcze
one tez czasem wydaja sie takie ludzkie-
nawet te drapiezne rekiny-
maja swoje zycie – i coraz bardziej wybijane przez ludzi
przez coraz powazniejszy ubytek -
przyczyniaja sie do degradaci wodnego ekosystemu.
Poniewaz w przyrodzie jest to takie dziwne, ze czlowiek przez to, ze ma
glowe powinien byc madrzejszy niz zwierzeta,
okazuje sie ze w przyrodzie zwierzaki maja prawo pozerac sie w calosci- a ingerencja czlowieka
- pomimo tego ze polowy siegaja prehistorycznych czasow zawsze jest kontrowersyjna
… jest to dla mnie ciekawy temat nie rezygnowalabym zdecydowanie z zelaza i protein
wlasnie tego zawartego w miesie….
raz mi sie udalo trzymac bardzo oryginalne proporcje zywieniowe.
Nie tak jak w piramidzie zywieniowej w ktorej sa weglowodany, pozniej warzywa , owoce, ryby jajka,
miesa etc… one sa troszke roznie przedstawiane.
raz udalo mi sie – miec w 90% warzywa z owocami jako podstawe,w kilku procentach mieso, malutkim procencie weglowodany,
duzo olivy z olivek i orzechow.
I to bylo ciekawe – bardzo zadko raxz w tygodniu jakies jajka, sery czy czekolada i otreby…
innym razem – udalo mi sie jesc tak przez dluzszy okrez czasu ok 30 dni dwa razy w ciagu dnia
w 90 % ryby- codziennie a reszta to byly warzywa i … lody:)
oczywiscie jadlam tez extra mieso, owoce i pilam jogurty-
mialam wrazenie ze bardzo szybko zmieniaja mi sie proporocje-
tak jakby jedzenie ezposrednio mialy wplyw nie tylko na samopoczucie mysli
i akcje tylko centralnie na budowe.
Teraz jem tylko praktycznie weglowowadny i orzeczy i pije czekolady-
brakuje mi warzyw i miesa-
najwazniejsze jednak, ze zyje-
i jestem calkiem szczesliwa.
pozdr wszystkich weganow
miesozerna Kornelka
jadaca na weglowowadanach:)
PS Acha raz mialam jeszcze taki motyw-
moze moglabym nazwac to dieta-
chodzilam na treninki na silownie-
i dwa razy dziennie jadlam kurczaki z ryzem,
przed i po cwiczeniach- zwyczajnie
pakowalam- noi serio przytylam:)
i to dosc szybko weszlo mi to na mase-
jak chodzilam mialam ruchy delikatnie zlizone do tych sumo:)