Starzenie się polega na stopniowym pogarszaniu się fizycznych i umysłowych funkcji organizmu, do którego dochodzi wraz z upływem czasu i które kończy się przerwaniem wszystkich życiowych funkcji, czyli śmiercią. Mechanizmy starzenia się nie są jasne. Do niedawna naukowcy nie wykazywali dużego zainteresowania tym procesem i nie ma na ten temat zbyt wielu danych. Funkcje poszczególnych organów w organizmie zostały jednak poznane bardzo dobrze i istnieje tylko jeden sposób opisania tego, jak podlegają one procesowi starzenia się: ulegają one stopniowej degradacji. Badano również hormony i naukowcy zaobserwowali interesujące zmiany w ich ilości we krwi, a zwłaszcza hormonów przysadki mózgowej i nadnerczy. Wraz z wiekiem u ludzi zaobserwować można wzrost poziomu tyreotropiny (TSH), czyli hormonu pobudzającego działanie tarczycy, oraz spadek ilości hormonu nadnerczy zwanego siarczanem dehydroepiandro-steronu (DHEAS). (Nie chodzi o to, byś zapamiętał te nazwy. Znam je, ponieważ zostałem zaangażowany w te badania). Odwrócenie wartości tych poziomów, mające ogromne znaczenie dla spowolnienia procesu starzenia, omówione zostanie w czwartej części tej książki.
Badania przeprowadzone na zwierzętach, których wyniki mogą być, choć niekoniecznie, miarodajne w odniesieniu do ludzi, rzucają więcej światła na mechanizmy starzenia się. Odkryto na przykład, że okresowy post zwiększa długość życia szczurów. Poszczenie jest tradycyjnie częścią wielu kultur i jest typowe dla postaci w większości religii. Jeśli ma ono rzeczywiście korzystny wpływ na fizjologie organizmu, odkrycie to należy połączyć z faktem, iż zachowanie postu powoduje podniesienie się poziomu hormonu wzrostu wydzielanego przez przysadkę mózgową.
Jednym z działań hormonu wzrostu jest pobudzanie produkcji limfocytów T przez grasicę, te zaś odgrywają ważną rolę w walce systemu immunologicznego z chorobami. Starzenie się i choroby wieku starczego takie jak zapalenie stawów pojawiają się, jeśli immunologiczna odpowiedź organizmu jest osłabiona. Wiadomo również, że poziom hormonu wzrostu we krwi podnoszą ćwiczenia fizyczne. Obiektywna nauka popiera więc przekonanie laików, iż regularne ćwiczenia i post pomagają przedłużyć życie. Zdrowy sen też od dawna uznawany jest za czynnik pomagający zwiększyć długość życia i okazuje się. że podczas snu również dochodzi do podwyższenia poziomu hormonu wzrostu. Aminokwasy arginina i ornityna mają takie samo działanie, stąd sklepy ze zdrową żywnością sprzedają je jako „pigułki młodości”, podpierając się publikacjami na temat przedłużania życia.
Jest zbyt wcześnie, aby można było stwierdzić, czy próby zwiększenia poziomu hormonu wzrostu we krwi za pomocą ćwiczeń, postu i suplementów diety rzeczywiście pomagają zwiększyć długość życia, ale pierwsze dane wydają się być obiecujące. Powinienem w tym miejscu ostrzec, że poszczenie może mieć negatywne skutki, jeśli jest zbyt intensywne, a jednym z tych efektów ubocznych może być niedożywienie białkowo-energetyczne oraz osłabienie systemu immunologicznego. Ogólnie mówiąc, zalecenia żywieniowe zaakceptowane przez specjalistów obejmują: stopniowe, trwające wiele tygodni ograniczanie ilości spożywanego pokarmu, unikanie jedzenia przetworzonego, stronienie od produktów bogatych w tłuszcz, sól czy cukier oraz zwiększenie ilości spożywanych owoców i świeżych warzyw. Kiedy już przyzwyczaisz się do tych zmian, będziesz mógł rozpocząć okresowe poszczenie poprzez rezygnację z jednego posiłku w ciągu dnia lub zastąpienie go mlekiem czy sokiem. Jeśli pościsz cały dzień, wystarczy, że będziesz to robił raz w tygodniu.
Rady dotyczące „zwiększenia długości życia” dotykają również kwestii występowania w diecie substancji zwanych przeciwutleniaczami lub antyoksydantami. Uznaje się, że proces starzenia się i choroby wieku starczego takie jak miażdżyca tętnic mogą pojawiać się, ponieważ w ciele dochodzi do powstawania „wolnych rodników”. Są to wysoce czynne substancje, które powodują powstawanie w tkankach ciała anormalnych połączeń związków chemicznych; wolne rodniki powstają w wyniku interakcji, do jakiej dochodzi pomiędzy komórkami naszego organizmu a czynnikami zewnętrznymi dostającymi się do niego wraz z zanieczyszczonym powietrzem, dymem tytoniowym, skażoną wodą oraz pewnymi rodzajami pożywienia. Podczas tych reakcji zużywany jest den, powinniśmy więc przyjmować przeciwutleniacze, ponieważ zapobiegają one powstawaniu wolnych rodników, uniemożliwiając cząsteczkom tlenu branie w nich udziału.
Wiele z przeciwutleniaczy można znaleźć w naturalnych produktach spożywczych, ale plan „przedłużania życia” podpowiada, aby w celu zwiększenia ich ilości zażywać suplementy. Te dostępne powszechnie w sklepach ze zdrową żywnością zawierają witaminy A, C i E, kwas pantotenowy oraz konserwanty BHT i BHA. Łatwo można również dostać minerały śladowe takie jak cynk i selen oraz aminokwasy takie jak cysteina, omityna czy arginina, których przyjmowanie jest również zalecane. Ze względu na to, że jest to dość niepoznana dziedzina, nie będę mówił o zalecanych dawkach, tym bardziej że nie popieram wcale tych zaleceń. Znane są przecież toksyczne właściwości konserwantów. Przejście od chęci kupowania jedzenia, na którego etykiecie nie byłyby one wymienione, do świadomego nabywania kapsułek zawierających tego typu konserwanty wskazuje, iż nasza wiedza nie jest w tym punkcie jednoznaczna. Zwolennicy witaminy E od dłuższego czasu twierdzą, że substancja ta ma korzystne działanie opóźniające proces starzenia, ale nawet jeśli są co do tego zgodni — chociaż nie wszyscy naukowcy są do tego przekonani — nie można ustalić optymalnej dawki.
Przyspieszyć procesy starzenia może stres emocjonalny oraz niepokój. Działając za pośrednictwem osi neuroendokrynologicznej, o której już wspominaliśmy, pełne napięcia myśli zamieniane są w neuroprzekaźniki w obrębie mózgu. Neuroprzekaźniki te wpływają z kolei na ilość „hormonów stresu”, takich jak ACTH, w przysadce mózgowej. Kiedy rozpoczyna się działanie hormonów, dochodzi do osłabienia systemu immunologicznego lub inaczej do immunosupresji. Jak już mówiliśmy, kiedy następuje hamowanie odpowiedzi immunologicznej, organizm staje się bardziej podatny na różnego rodzaju choroby, w tym również na nowotwory. Dlatego też uznaje się, że wśród korzyści płynących z redukcji poziomu stresu wymienić można również zwiększenie szansy na dłuższe życie.
Długowieczność i inteligencja
Chociaż biochemiczne aspekty procesu starzenia się są bardzo interesujące, myślę, że warto przyjrzeć się temu procesowi dokładniej. Kiedy naukowcy uświadomili sobie, iż centralny układ nerwowy odgrywa w nim kluczową rolę, zaczęli snuć hipotezy mówiące o tym, że proces starzenia się może być wcześniej zaprogramowanym mechanizmem.
Teoria ta wywodzi się z dobrze znanego faktu, że DNA programuje wiele z naszych życiowych zdarzeń „na określony czas”, łącznie z ząbkowaniem i dojrzewaniem. Poza tym odkryto również, iż ilość naturalnych przeciwutleniaczy produkowanych przez nasz organizm jest kwestią dziedziczną; to pomaga nam zrozumieć, dlaczego ludzie 0 pewnej puli genów mogą cieszyć się długim życiem trwającym ponad osiemdziesiąt lat.
Teoria zakłada więc, że mózg ma naturalnie wbudowany zegar, który determinuje długość życia. To właśnie on określa czas życia poszczególnych gatunków, chociaż na jego długość będą miały również wpływ specyficzne czynniki środowiskowe. Zegar działa u ludzi, a także u zwierząt; przykładowo cykl życia łososia kończy się tuż po odbyciu wędrówki w górę strumienia i złożeniu ikry, i jest to funkcja wcześniej zaprogramowana w systemie nerwowym każdej z tych ryb. Ustawienie zegara biologicznego jest zdeterminowane genetycznie i odkrycie to otworzyło drogę wielu możliwościom w dziedzinie inżynierii genetycznej, która będzie miała ogromny wpływ na odkrycie metod przedłużania życia. Zasadniczo chodzi o zmianę kodu w nici DNA, co pozwoli ponownie nastawić zegar. Możliwość stworzenia nieśmiertelnych na poziomie genetycznym komórek pobudza wyobraźnię biologów zajmujących się tą dziedziną. Obecnie istnieją metody, które pozwalają „unieśmiertelniać” komórki w probówce — innymi słowy komórki te będą żyły wiecznie.
Nieśmiertelność nie jest jednak w świecie natury czymś nowym. Prymitywna ameba, jeden z najbardziej znanych organizmów jednokomórkowych, dość dosłownie jest fizycznie nieśmiertelna. Kiedy jedna ameba zbytnio się zestarzeje, dzieli się na dwie młode i tętniące życiem ameby. Pierwotna ameba nie ginie; zamienia się w swoje dwie córki. Kiedy te dwie ameby dorosną, również zrobią to samo. W tym ciągłym, niekończącym się procesie tworzenia nowych pokoleń pierwsza ameba wciąż pozostaje żywa — nie ma śladu jej martwego ciała. Kolejny prymitywny organizm zamieszkujący wodę, czyli stułbia, również zdołał osiągnąć wieczne życie, korzystając z nieco innych metod. Metabolizm stułbi jest tak szybki, że wszystkie komórki jej organizmu wymieniane są co dwa tygodnie. Długość jej życia jest dzięki temu stała; u stułbi nie istnieje proces starzenia się ani śmierć.
Inteligencja natury zaprogramowała inne, zimnokrwiste gatunki zwierząt — niektóre gatunki ryb i krokodyle — tak, że tempo metabolizmu w ich organizmach jest tak wolne, iż ich komórki ciągle rosną. Stworzenia te stale rosną, nie przybierając określonej wielkości ciała typowej dla dorosłych osobników, i śmierć dopada je wtedy, gdy stają się ofiarami innych drapieżników. Wśród roślin sekwoje i sosny kolczaste być może nie są nieśmiertelne, ale niektóre żyją i są w dobrym stanie, mając od dwóch do pięciu tysięcy lat. Drzewo bodlii, pod którym trzy tysiące lat temu medytował Budda, jest miejscem pielgrzymek we współczesnych Indiach.
Kiedy naukowcy próbują „unieśmiertelnić” komórki, używając technik mikroinżynierii, nie zmieniają zawartości genów, lecz jedynie sposób, w jaki się ona przejawia. Geny od zawsze znały sekret nieśmiertelności. Są one jedyną żyjącą jednostką w naszym ciele, która nigdy nie umiera. Na przestrzeni tysiącleci w obrębie genów może dojść do zmian, ale one same żyją wiecznie.
Fakt ten dotknął moją rodzinę w dramatycznych okolicznościach czternaście lat temu, kiedy moja żona była w ciąży z naszym pierwszym dzieckiem. Rutynowe badanie krwi ujawniło, że cierpiała ona na łagodną anemię. Uznałem, że ma niedobór żelaza, ale z czystej ciekawości obejrzałem pod mikroskopem preparat sporządzony z kropli krwi Rity. Kiedy dostrzegłem dziwne kształty wśród jej czerwonych ciałek, skonsultowałem się z patologiem z naszego szpitala, który natychmiast postawił diagnozę — chodziło o „łagodną niedokrwistość śródziemnomorską”. Bardziej skomplikowany test wykazał, że Rita cierpiała na talasemię minor, tak jak stwierdził patolog.
Talasemia minor jest chorobą krwi typową dla ludzi zamieszkujących obszary Morza Śródziemnego, ale moja żona pochodzi z New Delhi i nic jej nie wiadomo na temat krewnych mieszkających poza Indiami. Poszedłem do biblioteki i przeprowadziłem wiele rozmów z epidemiologami oraz naukowcami w Indiach, by w końcu dowiedzieć się, że „teren występowania talasemii” rozciągał się od obszaru Macedonii, przez północną Grecję, do regionu zwanego Multanem, czyli obecnego Pakistanu. Okazało się, że pradziadek Rity wyemigrował do Indii z obszaru Multanu. Ponadto „teren występowania talasemii” obejmuje szlaki kampanii wojennych Aleksandra Wielkiego, którymi podążały jego wojska ponad trzy wieki przed narodzeniem Chrystusa.
Siedząc tak i wpatrując się po raz setny w tę drobną mazę krwi umieszczoną pod mikroskopem, znajdując się w obskurnym laboratorium szpitala miejskiego w New Jersey, nagle zrozumiałem naturę nieśmiertelności. Doznałem nagłego uczucia radości. Geny płynące w żyłach mojej żony przeżyły swym wiekiem wszystko: bunt wobec Aleksandra Wielkiego nad rzeką Indus, Kazanie na górze, zagładę Pompejów, wyprawy krzyżowe, odwrót wojsk Napoleona spod Moskwy, wieki rewolucji oraz falę wydarzeń, których nie przetrwał żaden człowiek, a zaledwie kilka idei. Te geny, którym się przyglądałem, oparły się wszelkim zmianom, podczas gdy wszystko dookoła się zmieniło. Przetrwały one zawirowania na przestrzeni wieków, a teraz trwały w mojej żonie i zostały przekazane moim dzieciom. Z pewnością nie potrzebujemy bardziej przekonywającego dowodu nieśmiertelności — geny są jej żywym ucieleśnieniem.
Czy powinniśmy traktować je jako fizyczne struktury, a może jako unikalne przejawy wiedzy i impulsów inteligencji? Są jednym i drugim. Geny mają charakter fizyczny, ponieważ można je zobaczyć i analizować ich strukturę pod kątem składu chemicznego, jednak, podobnie jak w przypadku innych żywych tkanek, są one czymś więcej niż tylko tworem fizycznym. Ich istnienie pozostaje zawsze w dynamicznym związku z naturą jako całością. Podlegają one temu samemu procesowi ewolucji, który jest podstawą całego wszechświata, bez względu na to, czy chodzi o zmiany w skali mikrona, czy całej galaktyki. Geny to zbiór pospiesznie zebranych informacji. Są one fizycznym przejawem najgłębiej ukrytej formy wiedzy-, która istniała od zawsze. Jednocześnie podtrzymują życie — są doskonałym narzędziem natury, umożliwiającym zmianę temu co niezmienne. Podobnie jak nasze myśli, również i geny nigdy nie będą takie same, kiedy minie dana chwila, jednak ich chemiczna stałość pozwala miriadom chwil łączyć się ze sobą w czas życia — życia ludzkiego.
Geny zamieszkały w naszych komórkach, ale miejscem, w którym zdobywały wiedzę, był kosmos. Minęła wieczność, zanim wszechświat „nauczył się”, w jaki sposób tworzyć wodór, węgiel i inne elementy składające się na układ okresowy pierwiastków-. Następnie nauczył się, jak tworzyć organiczne cząsteczki o bardziej złożonej budowie, i ostatecznie stworzył realne miejsce, tę planetę, dzięki czemu życie mogło powstać i rozwijać się z nieograniczoną wolnością. Wszystko to jest wynikiem pożytecznej nauki. Każda informacja, która jest istotna dla osiągnięcia punktu końcowego, jakim jest ludzkość, jest przechowywana w genach i wszystko wskazuje na to, że proces ten będzie kontynuowany.
Zatem nasze geny wiedzą już coś na temat nieśmiertelności. Jeśli mamy zrozumieć ją na innych poziomach naszej inteligencji, musimy znaleźć rodzaj doświadczenia, które nie jest zdeterminowane „myśleniem o tym zjawisku”, próbą ujrzenia lub dotknięcia go. Nasza codzienna zależność od procesu myślenia i korzystania ze zmysłów-jest na stałe związana z tym, co określamy mianem czasu. Ze względu na to, że starzenie się zachodzi wraz z jego upływem, pragnąc lepiej zrozumieć, czym jest ten proces, musimy mieć jaśniejszy obraz tego, co nazywamy czasem. J. Krishnamurti, myśliciel hinduski i nauczyciel, nazwał czas „psychologicznym wrogiem człowieka”. Ze względu na to, że niemal wszyscy boimy się starości, stwierdzenie to jest niepodważalne. Czym jednak jest czas? Krishnamurti twierdzi po prostu: „Myśl jest czasem”. Dla pacjenta doświadczającego procesu, podczas którego starzeje się jego ciało i umysł, lub dla lekarza leczącego objawy, które są wynikiem oddziaływania czasu na fizjologię organizmu, jest to bardzo fascynująca kwestia. Musimy zrozumieć, że czas jest pojęciem.
W książce Space, Time and Medicine, którą zresztą gorąco polecam, doktor Larry Dossey zauważa, że
trzymamy się pojęcia rzeczywistego czasu — czasu, który upływa i może zostać podzielony na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nasze przekonanie o istnieniu linearnego, rzeczywistego czasu znajduje wyraz w naszym podejściu do zdrowia i choroby, do życia i śmierci, jednak tego typu myślenie związane jest ze starszą nauką.
Starsza nauka, o której pisze Dossey, została obalona przez teorię względności Einsteina, która każe nam traktować czas, przestrzeń i narządy ludzkich zmysłów jako elementy związane nieprzerwaną ciągłością. Chcąc analizować „realność” czasu, musisz na początku przeanalizować świadomość, która go postrzega, oraz całość natury, w której mieszkają czas i świadomość. Stworzyliśmy czas —ja i Ty. To narzędzie umysłu, pojęcie, którego używamy, aby zmierzyć wzajemną względność istniejących rzeczy. Nie powinniśmy traktować czasu jako odrębnego bytu. Jest on tylko częścią kontinuum czasoprzestrzennego i określone zmiany w tym kontinuum mogą go zmieniać. Einstein po raz pierwszy przedstawił postulat, iż podróżując z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła (ok. 300 000 km/s), możemy spowolnić lub „rozciągnąć” czas. Oznacza to, iż gdyby utrzymać taką prędkość wystarczająco długo, aby dotrzeć do najbliższej gwiazdy i powrócić na Ziemię w ciągu trzech lat, okazałoby się, że na Ziemi upłynęło lat dwadzieścia jeden. Taka też byłaby rzeczywistość dla komórek podróżującego ciała, które byłyby młodsze niż komórki ludzi, którzy nie odbyli tej podróży. W ten sposób można by doświadczyć starzenia się jako zjawiska względnego.
W tym zjawisku kryje się więcej niż tylko fizyka wysokich prędkości. Doktor Dossey mówi:
Śmiertelność, narodziny, śmierć, długowieczność, choroba i zdrowie — podświadomie tworzymy te pojęcia i włączamy je do absolutnego upływu czasu, który uznajemy za część zewnętrznej rzeczywistości. Jednak jeśli Einstein miał rację, wszelka wiedza o rzeczywistości zaczyna się i kończy na doświadczeniu; nie istnieje rzeczywistość zewnętrzna, z której te zdarzenia wywodzą swoje znaczenie. Na doświadczeniu zaczyna się i kończy także nasza wiedza o zdrowiu.
Wynika z tego, że zdrowie, choroba, życie i śmierć nie są bytami absolutnymi: są z nami związane i z nas się wywodzą. Sposób, w jaki na siebie patrzymy, tworzy to, jakimi jesteśmy. Gdybyśmy mogli zmienić sposób patrzenia na siebie, moglibyśmy zmienić wszystkie wyobrażenia o rzeczywistości życia, starzenia się, śmiertelności i wreszcie nieśmiertelności — to właśnie nasze wyobrażenia tworzą te rzeczywistości. Do takiego wniosku dochodzimy, kiedy pojmujemy, że to nasze myśli i sposób postrzegania tworzą strukturę całego materialnego wszechświata.
Zastanów się nad tym przez chwilę. Z czego składa się Twoje ciało? Złożone jest z tkanek i komórek, które na niższym poziomie są niczym innym jak układem molekuł i atomów. Jeszcze mniejsze od nich są cząsteczki subatomowe, które istnieją od początku czasu. Nie powstały one w chwili Twoich narodzin i nie zginą, kiedy rozłożą się komórki Twojego ciała. Są częścią materii wszechświata i tym samym kontinuum czasoprzestrzennego. Tylko ich odpowiednie ułożenie tworzy byt, którym jesteś Ty. Co więcej, Twoje ciało nie jest nawet dziś złożone z tych samych cząsteczek, z których składało się kilka lat temu. Dzięki ciągłemu zastępowaniu komórek starych nowymi, starej materii nową, Twoje ciało podlega wiecznym zmianom.
Nie powinieneś więc myśleć o swoim ciele jak o rzeźbie, a raczej jak o rzece. Starożytny grecki filozof Heraklit zostawił nam sentencję, która od wieków opisuje naszą naturę: „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ponieważ przepływa w niej ciągle nowa woda”. Analogia do rzeki jest szczególnie piękna i trafna. Dopóki przepływ zmian wewnątrz nas istnieje, jesteśmy doskonale zdrowi. Starzenie się to stagnacja tego przepływu. Tyle możesz zrobić dla swojego ciała w sferze fizycznej, potem pozostaje tylko być w zgodzie z jego naturą; zachować mądrość. Myślę o ludzkiej fizjologii, kiedy czytam w powieści Siddhanha Hermanna Hesse: „Kochaj tę wodę! Zostań przy niej! Ucz się od niej!”.
Ponieważ chciał się uczyć o sobie, Siddhartha został przy rzece:
Och tak, tego właśnie pragnął: uczyć się od niej, słuchać jej. Kto rozumie tę wodę i jej tajemnice — zdawało mu się — ten zrozumie też wiele innych rzeczy, wiele tajemnic, wszystkie tajemnice.
Dziś wszakże dostrzegał z tajemnic rzeki tylko jedną i ta poruszyła go do głębi. Widział oto, że rzeka płynie i płynie, płynie bez ustanku, a przecież ciągle jest, jest ciągle i zawsze ta sama, a przecież w każdej chwili nowa! Któż zdołałby to pojąć, któż to zrozumie! Siddhartha nie pojmował i nie rozumiał, czuł tylko, jak poruszają się w nim jakieś przeczucia, odległe wspomnienia, boskie głosy.
Podobnie jak rzeka, Twoje ciało jest ciągle takie samo, a jednak w każdej chwili nowe. Nie jesteś niezmienną, statyczną materią. Ta sama materia była kiedyś pyłem międzygwiezdnym i natura znajdzie dla niej inne zastosowanie w przyszłości kosmosu. W tej chwili węgiel w Twoich kościach i tlen we krwi biorą udział w dynamicznej wymianie ze światem za pośrednictwem procesów trawienia, oddychania i wydalania. Na każdy atom, który w danej chwili przebywa „w domu”, przypada inny, który podróżuje, a kolejny czeka właśnie na dworcu. Twoje materialne ciało nie wyznacza „prawdziwego” Ciebie —jesteś podobny do strumienia wody spływającego ze wzgórza i resztek ze stołu leżących na stercie śmieci, co więc jest prawdziwym Tobą?
Prawdziwy Ty to układ, uporządkowanie, wiedza, inteligencja, impuls świadomości, który projektuje stany materii, aby dać istnienie Tobie. To jedyna rzeczywistość, która może wyznaczać Cię jako całość. Jest ona niematerialna, zupełna, dynamiczna, ale całkowicie stabilna i niesie w sobie możliwość ewoluowania. Dzięki swoim nieskończonym sposobom wyrazu sprawia wrażenie zmieniającej się, ewoluującej, niszczejącej, rozkładającej się i umierającej, jednak w swojej istocie stoi obok postrzeganych zmian, ponieważ to inteligencja kontroluje te zmiany.
W dalszej części książki powiemy, w jaki sposób zaawansowana nauka, poprzez fizykę kwantową, potrafi wyrazić to wszystko w mierzalnych pojęciach. Teraz przekonajmy się tylko, że ludzka intuicja od wieków potrafi uchwycić tę rzeczywistość. Starożytna Bhagavad Gita tak oto mówi o ludzkiej naturze:
Dla duszy nie ma narodzin ani śmierci. Nie powstała ona, nie powstaje ani też nie powstanie. Jest nienarodzoną, wieczną, zawsze istniejącą, nigdy nie umierającą i pierwotną. Nie ginie, kiedy zabijane jest ciało.
Nigdy i żadną bronią nie można pociąć duszy na kawałki. Ani ogień nie może jej spalić, ani woda zmoczyć, ani też nie może wysuszyć jej wiatr3. Dusza ta jest niewidzialna, niepojęta, stalą i niezmienna.
Dusza w powyższym fragmencie to inteligencja. Działa ona jako siła sprawcza i dlatego jest prawdziwym Tobą. Aby opisać siły, którymi się posługuje i które są we wszechświecie elementami podstawowymi, nauka stworzyła pojęcie pola. Podobnie jak pole magnetyczne może ułożyć opiłki żelaza na kartce papieru w określony wzór, tak wspólne pole wszechświata potrafi organizować ciała oraz umysły — i robi to. Z pola tego wychodzą wszelkie bodźce odpowiedzialne za stworzenie. Cokolwiek żyje i umiera, jest jego częścią i nigdy go nie opuszcza. Jest to dosłownie „pole wszelkich możliwości”.
Problem starzenia się omówiłem tak dogłębnie, ponieważ wiem, że wyjdziemy poza rozmowy o poziomach hormonów i pigułkach na „przedłużenie życia”. Zrozumieliśmy wcześniej, kiedy przyglądaliśmy się procesom chorobowym, że zdrowie rezyduje na tym samym poziomie co ,ja” każdego człowieka. Teraz dotarliśmy do tego „ja” —jest nim nasza świadoma inteligencja. Gdybyśmy połączyli tę wiedzę z wiekami nieprzyjemnych doświadczeń, uznalibyśmy, że choroby i starzenie się są nieuniknione. Chcąc być uczciwymi wobec naszych dzieci, dobrze będzie, jeśli powiemy im, czym są obarczone. Ja jednak myślę, że na obecnym etapie ewolucji, definiowanym przez dr. Salka jako „przetrwanie najmądrzejszych”, taka wiedza pomoże nam rozwijać samych siebie.
Rozwój ten nie będzie wymagał wysiłku, ponieważ będzie wypływał z naszego wnętrza. To świadomość chęci rozwoju przygotuje mu podatny grunt. Choroby i starzenie się trwają dzięki mitom i uprzedzeniom pchającym ludzi ku słabnięciu. Nasz obecny system wierzeń, czyli innymi słowy to, czego spodziewamy się po naszych ciałach, powstawał przez wieki kulturowego warunkowania i indoktrynacji (wielu z nas pamięta przykładowo szok, który przeżyliśmy, kiedy okazało się, że akupunktura naprawdę działa. Czy do tamtej chwili nie byliśmy pewni, że operacja to coś, co wymaga silnych środków anestezjologicznych?). System ten zapuścił korzenie głęboko w naszej fizjologii i nazywamy go „prawdziwym”. Zwykły człowiek szybko niszczeje z upływem czasu właśnie dzięki tej „prawdzie”, a ten, komu udaje się żyć długo i aktywnie aż do końca, postrzegany jest jako coś niezwykłego.
Wszystko to może się zmienić (i zmieni się) dzięki reakcjom psychofizjologicznym. Bez względu na to, jakie są nasze myśli i wierzenia, są one przekazywane za pośrednictwem centralnego układu nerwowego — tą drogą stare myśli zapuściły korzenie w naszych komórkach. Kiedy informacje rozprzestrzeniane przez centralny układ nerwowy zmienią się, nasze ciało nie będzie miało innego wyjścia, jak tylko także się zmienić. Na początku musimy odrzucić relikty i pozostałości zużytych idei — musimy zapragnąć pozostać zdrowymi na zawsze. Gdy to się stanie, połączona inteligencja ciała i umysłu zostanie uwolniona i będzie mogła przejść na kolejny etap ewolucji. Już teraz zmierzają one w tym kierunku, inaczej książki takie jak ta nie zostałyby napisane. Kolejną rzeczą, nad którą się zastanowimy, będzie to, jak wyglądają nas/c oczekiwania względem samych siebie.
fragment książki: Ajurweda. Tajemnice medycyny holistycznej



6 comments
Mira
paź 19, 2010
Sen jako pigułka młodości? W moim przypadku to nie zadziała.. Z upływem lat zaczęłam chrapać. Starzenie się mojego organizmu przebiega bardzo brutalnie. Konsekwencji chrapania jest wiele, a ja już chyba wszystkie nabyłam. Duszę się nocami, pęka mi głowa i miewam problemy z koncentracją.
Znajomy wziął udział w konkursie na http://www.symfoniachrapania.pl i zaproszono go na darmową konsultację specjalistyczną. Postawiono diagnozę i teraz wie na czym stoi. Sama chyba też spróbuję. Trzeba się wybrać na leczenie, dużo słyszałam pozytywnych opinii na temat metody Pillar.. Spróbuję.
ELZBIETA
paź 26, 2010
Ja już nie jeden specyfik prubowałam ,na miażdrzyce i REISHI bardzo szybko zadziałało ,u mnie była w dużym palcu u nogi ,i tak powoli powoli szło zimno aż doszło do kolan. i po zjedzeniu 30 tabletek REISHI palec i noga zaczeły robić sie ciepłe , Polecam wszystkim chorym ELZBIETA
ELZBIETA
paź 26, 2010
A zapomniałam dodać ze nie tylko mam miazdrzyce ,ale w tym wieku po 50 ,ma się różne dolegliwośći ,serce,tarczyca astma ,powoli mi przechodzi wiec polecam http://www.eliska.dxn.hu
elcia49@tlen.pl
Ewa
gru 13, 2010
Moi drodzy , droga Elżbieto – po 50 wcale nie trzeba być chorym, i nie trzeba mieć dolegliwości związanych z wiekiem, to kolejny mit, którym żyjemy. Trzeba być chorym, leczyć się całe życie i umrzeć na chorobę!!! Czy to oznacza, że zostało mi 5 lat życia w zdrowiu ??? Mam 45 lat , od kilku lat sama decyduję co dla mnie i mojego organizmu jest najlepsze, wiem, że MUSIMY sobie sami pomagać. Używam różnych suplementów- jest to NIEZBĘDNE w dzisiejszej dobie. Na ten cel ZAWSZE znajduję pieniądze – jak jestem zdrowa to jestem w stanie zarobić na inne przyjemności i potrzeby. Od kilku miesięcy stosuję tonik ziołowy PchytoChi, który w znacznym stopniu poprawia pracę całego organizmu. Oddaj życie w najlepsze ręce- w SWOJE ręce!!!! Poczytać o toniku i zamówić można na stronie http://www.earthpower.pl . ID 13079 – pozdrawiam wszystkich ZDROWYCH i zadowolonych z życia !!!
Ela
sty 9, 2011
Nie tylko tonik może nam poprawić prace calegoorganizmu. Od trzech lat biorę coś niesamowitego, coś co daje mi wigor, werwę do życia, chęci na coś czego wcześniej nie myślałam że zrobię. Po prostu żyję. A latek mam trochę. Jeżeli chcecie tak samo dbać o zdrowie to daję mojego meila e.prymula@vp.pl. To działa
Inguna
maj 8, 2011
Myślę, że kluczem do zdrowia i długowieczności jest tez pozytywne myślenie i ciągłe wyznaczanie sobie nowych celów, wszechstronna aktywność na miarę możliwości. Te możliwości z czasem maleją, ale tylko od naszej woli zależy by do końca całkiem nie zanikły. Suplementy i wegetariańska dieta są doskonałym wsparciem, ale równie ważne jest odpowiednie karmienie ducha – dobrą lekturą i kontaktami z pozytywnymi ludzmi. Podoba mi się porównanie życia do płynącej rzeki i to, że każdego dnie rodzimy się jakby na nowo. Lat mam już sporo, ale znając zasady działania prawa przyciągania mogę do ostatniego dnia na ziemi przyciągać do swego życia pozytywne rzeczy, a one czekając w kosmosie na kogoś, kto ich zapragnie i wyśle to prawo po nie, na pewno przyjdą, bo dla wszechświata czas nie istnieje i nasz wiek nie jest też przeszkodą.